Most Wanted - Recenzja
Obie części Need for Speed Underground okazały się dużym sukcesem finansowym Electronic Arts. Mimo znikomych różnic dzielących te gry, także sequel znalazł uznanie w oczach graczy. Upłynęło kilka miesięcy i gigant atakuje kolejnym Need for Speed`em. Tym razem podtytuł brzmi Most Wanted. Przynajmniej na pierwszy rzut oka wydaje się, że mamy do czynienia z czymś zupełnie nowym.
Po wejściu do gry wita nas Jose Maran. Czyli znana modelka użyczająca swojego wizerunku na potrzeby gry, tak jak to było np. w Underground. Menu również wydaje się podobne, w centrum auto, na dole najważniejsze ikony dające szybki dostęp do opcji i trybów gry. Ba, nawet muzyka przygrywająca w tle, zdaje się nawiązywać do stylu i motywów z "podziemia". Czy to źle? Z jednej strony gracz czuje się jak w domu, z drugiej liczył na coś świeżego i nowego. W sumie kwestia gustu, ja jestem na nie. Tryby gry? Ależ proszę, kariera, szybki wyścig i jeszcze szybszy, losowy wyścig. Drugi i trzeci tryb jest znany i wiadomy, więcej uwagi wypada poświęcić karierze. Przypomina ona łudząco tą znana z Underground. Zwyczajowo stajemy do walki z przeciwnikami, za zwycięstwo dostajemy gotówkę, która pozwala nam rozbudowywać swoje auto. Poza tym, jak zwykle w miarę postępów w grze odkrywamy najlepsze modele aut i nowe trasy.
W Most Wanted towarzyszy nam policja, która bardzo umiejętnie urozmaica rozgrywkę i mimo znikomej inteligencji, potrafi czasami napsuć krwi. Szczególnie gdy w dalszej części gry pojawiają się kolczatki i helikoptery. Wyścigi wyglądają podobnie do Underground, czyli są walki z przyspieszeniem, drifty i wszystkie inne, znane nam od dawna cuda. A gdzie nowości? Oczywiście także ich nie zabrakło. Speedtrap, Bounty, milestones, challenge w singlu czy tool booth- jest tego sporo. Na przykład ostatni z wymienionych trybów polega na zgubieniu policyjnego pościgu, nawet w chwili gdy już przekroczyliśmy metę. Gdy damy się złapać, przyjdzie niestety zapłacić wysoki mandat. W grze nie sposób się nudzić i warto pochwalić autorów za poszerzenie wachlarza trybów rozgrywki. Niestety, pachnie tutaj plagiatem z Burnout, czego pecetowiec oczywiście nie zauważy. Jednak warto zaakcentować, że EA leci na łatwiznę i sprawdzone motywy oraz wzorce. Wracając do samochodów, EA jak zwykle posiada licencje na przeniesienie do gry sporej liczby oryginalnych modeli. Dobór wozów nie rozczarowuje, jest ich dużo, są znane, mocne i piękne. Dodając do tego ogromną dowolność w zakresie tuningowania, zmieniania wyglądu swojego auta mamy przed sobą produkt bardzo dopracowany. Most Wanted to jedyna gra na rynku, która pozwala, że tak powiem, kompletnie odpicować auto - chwała za to EA.
Komentarze
#1 |
dnia 31 styczeń 2012 21:22:01
#2 |
dnia 08 maj 2012 13:15:03
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.